wtorek, 26 lipca 2011

Irlandia Jones

Zielona wyspa. Mityczny raj położony na obrzeżach Europy. Były raj, bo, niestety, już tak rajsko nie jest. Ale my i tak lubimy ten raj.
Dlaczego lubimy Irlandię? A skąd wiadomo, że lubimy? Bo jeździmy tam przecież. Do pracy głównie, ale nie tylko. Ale do Niemiec też dużo Polaków jeździ. Ale nikt o Germanii nie mówi „Zielona wyspa”.
Wystarczy tych „ale”. Jak ktoś ma jakieś „ale” do Irlandczyków powinien przeczytać książkę Tomasza Borkowskiego „Irlandia Jones poszukiwany”. Jest to krótki, dowcipny przewodnik, czy może raczej poradnik dla Polaków, którzy ruszą do Irlandii za chlebem.
Nasze dzieje, polskie i irlandzkie, sporo łączy. Irlandia też utraciła wolność, tyle, że na znacznie dłużej, ale miała za to tylko jednego zaborcę, a nie trzech. „Są to ludzie, którzy dużo przeszli – ośmiusetletnie angielskie prześladowania, klęskę głodu w połowie XIX wieku, deportacje do Australii, nieudane powstania, wyludnienie kraju i masową emigrację do Ameryki na statkach – trumnach.” Brzmi znajomo.
To było jednak dawno temu, po wiekach panowania angielskiego Irlandia, że się tak szumnie wyrażę, wybiła się na niepodległość, a nawet osiągnęła sukces gospodarczy.
Co oczywiście przyciągnęło do niej przybyszy z całego świata, w tym bardzo dużo Polaków.
Mimo podobnej historii i chyba podobnego charakteru narodowego ( o ile coś takiego jak narodowy charakter istnieje) nie łatwo być Polakiem w Irlandii. Po pierwsze język. W zasadzie angielski, pełen jednak wielu pułapek, o których z werwą i dowcipem pisze Tomasz Borkowski. Powiem tylko, że rozdział o językowych przygodach nosi tytuł „Ofucknąć wery mocz”.
Opanowanie języka razem z jego miejscowymi niespodziankami i niuansami to nie wszystko. Warto jeszcze nauczyć się jeździć po lewej stronie. Autor spróbował takiej jazdy nowym, wielkim fordem. „Szukam prawą ręką drążka biegów. Znajduję drzwi.” I tak dalej…
Irlandia Jones przy okazji pysznych anegdotek z dnia powszedniego wprowadza nas w świat starych irlandzkich sag i legend. Imiona bóstw, herosów i dawnych ludów brzmią dość egzotycznie, co powiecie na przykład o Newgrange Sid im Brug? Albo o Tuatha De Danann? To też Europa, ta bardzo, bardzo stara i czcigodna. Świat prastarej Irlandii jest skomplikowany, ale Tomasz Borkowski potrafi go przedstawić jasno, wyraźnie i zajmująco.
Podsumowując: proszę przeczytać, zapamiętać i można jechać – Zielona Wyspa czeka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz