Opinia jest rzeczą istotną. Opinia może uwierać, a może też pomagać. Skąd się bierze opinia? Z osobistego doświadczenia, z tzw. pierwszej obserwacji i z sumy innych opinii. Czasem opinia bierze się z przemyśleń, ale rzadko.
Jak się opinia do kogoś przyczepi, to trudno się jej pozbyć, zresztą nie zawsze trzeba, bo opinia może być pozytywna, wtedy sobie z nią żyjemy, albo negatywna, wtedy poszła won.
Ja na przykład mam opinię osoby nieco chaotycznej. Dziwne. Nie wiem, czy być z tego zadowolonym, czy nie. Z jednej strony to wada, ale z drugiej można udawać, że to zaleta, wymyślić do tego jakieś porządne, stabilne uzasadnienie i trzymać się go. Chaotyczny jest pan Śmiech, bo artysta, bo w głowie "taki mu się jawi dramat..."
i tak dalej.
Mam też opinię osoby pogodnej. Tu akurat duży wpływ miało nazwisko, Śmiech musi być wesołym facetem, to oczywiste. Śmiech może też być szyderczy, sardoniczny, przez łzy, sztuczny, idiotyczny, ordynarny i w ogóle wredny, ale ludzie na szczęście rzadko pamiętają o ciemnej stronie Śmiecha, pardon, śmiechu.
Ja akurat jestem pogodnym, przyjemnym Śmiechem. Pamiętam z wojska (mówiłem, że byłem w wojsku?) spotkania z żandarmerią. Podchodziliśmy do siebie. Salutowaliśmy.
Oni we dwóch albo i we trzech. Ja jeden. Oni sztywni i zasadniczy. Ja trochę przestraszony, bo kto wie, co się w tych żandarmskich łbach dzieje. A potem brali moją książeczkę wojskową. "O, szeregowy Śmiech" i rozpromieniali się, spytali, co słychać, a nawet czasem zażartowali - "Co, na dziewczynki się wyskoczyło?"
A jedna pani nauczycielka w ogólniaku powiedziała, że nie muszę się uśmiechać, bo moje oczy się ciągle uśmiechają.
Jak tu żyć z takimi oczami?
Przyzwyczaić się trzeba.
Wracając do tematu. I do ogólniaka. W szkole wbija się dziatwie w główki, że wieszcz Adam Mickiewicz miał wielki kłopot z opinią bliźnich. Z jednej strony zależało mu, żeby go podziwiali, szanowali i czytali, nawet pod strzechą,
a z drugiej nienawidził ich i pogardzał nimi. Jest o tym spory kawałek w Wielkiej Improwizacji,ale jest ona za wielka, żeby ją tu cytować.
Otóż wydaje mi się, że ten problem miał nie tylko Adam - Gustaw - Konrad, mają go też szarzy zjadacze chleba. Ja chętnie udaję, że guzik mnie obchodzi co myśli ludzkość o moim uczesaniu, o moim pisaniu itd., aliści wolałbym, żeby ludzkość myślała o mnie dobrze. Panie niby mają w nosie, co myślą koleżanki o ich kreacjach, ale spędzają długie godziny przed otwartą szafą i przebierają, przebierają, przebierają... Władzunia ma gdzieś obywateli, ale w okolicy wyborów gotowa jest zatańczyć na rurze, aby tylko pozyskać kilka głosów.
Tak więc w mojej opinii gigantyczne problemy z opinią mogą dręczyć każdego.
A co z tym zrobić?
To samo co Adam Mickiewicz. Improwizować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz