Marian Hemar, poeta, napisał piosenkę, której teza główna brzmi:
„Trzeba dziewicy, która wie,
Kiedy poecie szepnąć nie.”
No i jak powie „nie”, to poeta zraniony do żywego rzuca się do pisania dzieł przeważnie genialnych. Na poparcie tej tezy poeta Hemar przytacza przykre fakty z życia innych poetów: Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego, którzy, sponiewierani przez różne panie, napisali wielkie dzieła, aby ulżyć sercowym cierpieniom.
Potem nie było już tak wspaniałych poetów, gdyż, jak pisze Hemar, „dziewice są zbyt pochopne”.
Poglądy pana Hemara są niesłuszne, moim zdaniem, poeci i tak mają ciężko, nie dojadają, nie dosypiają, żyją krótko, nikt ich nie rozumie, a jeśli, to późny wnuk, czyli, jak widzimy, poezja to kiepski interes.
Więc niby dlaczego dziewice mają odmawiać poetom? Zgoda, jeżeli odmówią, to poeta machnie poemat we dwunastu księgach wierszem, ale czy dziewice to przeczytają? A nawet jeśli, to co? Czy warto zachować dziewictwo dla przyjemności lektury „Pana Tadeusza”? Wydaje mi się, z całym szacunkiem dla Adama Mickiewicza, że nie.
Dlatego apeluję do dziewic i dziewcząt: nie odmawiajcie poetom odrobiny czułości! Nie składajcie swoich powabów na ołtarzu literatury!
Wierszy i poematów jest mnóstwo, rzekłbym: za dużo, natomiast miłości – za mało, ciągle za mało…
niedziela, 21 sierpnia 2011
wtorek, 9 sierpnia 2011
Niech żyją poeci
Bardzo dawno temu znakomity prozaik i dramaturg Witold Gombrowicz napisał esej „Przeciw poetom”. Zawarł w tym tekście sformułowania, z którymi trudno się zgodzić.
„Nikt prawie nie lubi wierszy, świat poezji wierszowanej jest światem fikcyjnym oraz sfałszowanym.”
Obawiam się, że to nieprawda. Jest trochę ludzi, którzy lubią wiersze, chociaż, z drugiej strony, nie jest ich tyle, żeby poeci mogli z nich wyżyć. Chyba, że poeta jest żyjącym klasykiem albo dostał Nobla, co jednak zdarza się poetom dopiero w wieku emerytalnym i późniejszym.
Z trzeciej jednak strony przymieranie głodem jest dla poetów stanem naturalnym, z kolei z czwartej strony wiadomo, że poeci mniej jedzą, a więcej piją.
Pisze wielki Gombro, że poezja wierszowana jest śpiewem, zaś „śpiew jest bardzo odświętną formą wypowiedzi”.
Czasem jest, a czasem nie. Kiedy śpiewam kolędy przy wigilijnym stole mamy do czynienia z formą odświętną. A kiedy mój syn (Witold zresztą) nie może zasnąć, śpiewam mu kołysanki. Mamy wtedy do czynienia z formą codzienną. A nawet conocną.
„Czyż poeci nie tworzą dla poetów?” – pyta Gombrowicz. Owszem. Ale wielu poetów pisze dla zwykłych czytelników, a sporo dla konkretnych czytelniczek.
Ja sam pisałem dla kilku dziewcząt wierszowane utwory, chcąc zdobyć ich serce i całą słodką resztę. Nie zawsze otrzymywałem taką nagrodę, jakiej pragnąłem, trudno powiedzieć, czy dlatego, że wiersze były słabe, czy dlatego, że czytelniczki wolały prozę…
A dlaczego w kontaktach z paniami ja i miliony innych nieszczęśników posługiwało się rymem i rytmem?
Dlatego, że dzięki poezji można powiedzieć i wyrazić to, co inaczej powiedzieć i wyrazić czasem bardzo trudno…
„Nikt prawie nie lubi wierszy, świat poezji wierszowanej jest światem fikcyjnym oraz sfałszowanym.”
Obawiam się, że to nieprawda. Jest trochę ludzi, którzy lubią wiersze, chociaż, z drugiej strony, nie jest ich tyle, żeby poeci mogli z nich wyżyć. Chyba, że poeta jest żyjącym klasykiem albo dostał Nobla, co jednak zdarza się poetom dopiero w wieku emerytalnym i późniejszym.
Z trzeciej jednak strony przymieranie głodem jest dla poetów stanem naturalnym, z kolei z czwartej strony wiadomo, że poeci mniej jedzą, a więcej piją.
Pisze wielki Gombro, że poezja wierszowana jest śpiewem, zaś „śpiew jest bardzo odświętną formą wypowiedzi”.
Czasem jest, a czasem nie. Kiedy śpiewam kolędy przy wigilijnym stole mamy do czynienia z formą odświętną. A kiedy mój syn (Witold zresztą) nie może zasnąć, śpiewam mu kołysanki. Mamy wtedy do czynienia z formą codzienną. A nawet conocną.
„Czyż poeci nie tworzą dla poetów?” – pyta Gombrowicz. Owszem. Ale wielu poetów pisze dla zwykłych czytelników, a sporo dla konkretnych czytelniczek.
Ja sam pisałem dla kilku dziewcząt wierszowane utwory, chcąc zdobyć ich serce i całą słodką resztę. Nie zawsze otrzymywałem taką nagrodę, jakiej pragnąłem, trudno powiedzieć, czy dlatego, że wiersze były słabe, czy dlatego, że czytelniczki wolały prozę…
A dlaczego w kontaktach z paniami ja i miliony innych nieszczęśników posługiwało się rymem i rytmem?
Dlatego, że dzięki poezji można powiedzieć i wyrazić to, co inaczej powiedzieć i wyrazić czasem bardzo trudno…
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)