poniedziałek, 12 lipca 2010

O tytule

Skąd tytuł mojego bloga? No z Prousta i co z tego. Snobizm? Tak, ale snobizm szlachetny. Tak mi się zdaje. Chciałem tym tytułem zwrócić uwagę na Prousta i na jego dzieło i chciałem oczywiście się pochwalić, że to dzieło nie jest mi obce.
Na razie nie jest też bardzo bliskie, kończę właśnie trzeci tom, wyznaję, że czytam go z zachwytem.
Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że zachwycam się, żeby nie mieć poczucia, nomen omen, straconego czasu, przewróciłem przecież do tej pory jakieś tysiąc stron, trudno byłoby się przyznać przed samym sobą, że był to wysiłek zbyteczny. Na szczęście nie muszę się do niczego przyznawać, mogę natomiast stanowczo oświadczyć, że te strony dały mi dziką przyjemność, a także, że cieszę się na myśl, że przede mną jeszcze tyle czytelniczych rozkoszy.
Dobrze, przyznam się do czegoś. Raz w chwili zdaje się jakiegoś osłabienia umysłowego strzeliłem sobie prawdziwego snoba. Czytałem Prousta i jednocześnie słuchałem dziewiątej symfonii Beethovena. Pomysł okazał się niefortunny; gdy zanurzałem się w lekturze, symfonia głośno domagała się mojej uwagi,a gdy przymykałem oczy, aby lepiej chłonąć Dziewiątą (wiem, wiem, żenada...) książka kusiła mnie szelestem swych stronic. W efekcie nie nacieszyłem się zbytni, ani jednym, ani drugim.
Nie dało się połączyć tych dwóch rozkoszy. Podobnie nie da się połączyć seksu z jedzeniem. Tak myślę. Chociaż nie próbowałem. Głównie z powodu delikatności mojego żołądka.
Dobrze, wystarczy, wracajmy do tematu. Tak, podpierając się Proustem chciałem uwznioślić moje pisanie. Chciałem odwołać się do czegoś wielkiego, czego bezsprzecznie wspaniałego, a jednocześnie oderwać się od rzeczywistości, codzienności. Chciałem i chcę uniknąć doraźnego komentowania, aktualnych aluzji, chcę być choć trochę ponad. Chcę wierzyć, że życie toczy się również w wyobraźni, w myślach, w marzeniach.
Chcę wierzyć i wierzę. Wiem, że to nie życiowe, wiem, że sam bywam bardzo nieżyciowy, że w zwykłym codziennym życiu często potykam się o własne nogi, ale to dlatego, że głowę mam w chmurach...
I z wysokości tych chmur zachęcam do czytania Prousta i mojego bloga...

1 komentarz: