Adolf Hitler był, przepraszam za niezręczność, zapalonym bibliofilem i molem książkowym. O jego miłości do książek napisał Timothy W. Ryback w dziele „Prywatna biblioteka Hitlera”.
Hitler był maniakiem czytelnictwa, czytał bardzo dużo, a podręczna biblioteczka towarzyszyła mu wszędzie, zarówno w okopach I wojny,
w ciężkich czasach wiedeńskich, czy w rozkwicie jego kariery politycznej.
Ryback opowiada chronologicznie o literackich zamiłowaniach Hitlera, poddaje je dosyć wnikliwej analizie, z której wyłania się mało znany obraz jednej z najbardziej krwawych postaci w historii ludzkości.
Hitler był wielbicielem Karola Maya, lubił klasykę: „Don Kichota”, „Robinsona Crusoe”, „Podróże Guliwera”, wolał Shakespeara od Goethego.
Nie jest niespodzianką, że ulubioną szekspirowską tragedią był dla twórcy III Rzeszy „Juliusz Cezar”. Hitler naszkicował nawet projekt dekoracji do tej sztuki.
Jeśli chodzi o dzieła filozoficzne, Hitler prawdopodobnie nigdy nie czytał Nietschego, przedstawianego często i głupio jako duchowego prekursora nazizmu. Nietsche często atakował w swych dziełach niemiecki nacjonalizm i antysemityzm, więc się na takiego prekursora nie nadawał. Ulubionym filozofem Hitlera był Johann Fichte, piewca wielkości narodu niemieckiego.
Hitler czytał mnóstwo książek historycznych, zwłaszcza o Fryderyku Wielkim, a także liczne pseudonaukowe dzieła rasistowskie i antysemickie. Pochłaniał również katalogi sprzętu wojskowego, a ponieważ miał doskonałą pamięć, mógł sprawiać wrażenie, również na sobie samym, wielkiego speca od wojskowości.
To duże mniemanie o sobie jako o wojennym wodzu, sprawiło, że Hitler
z czasem przestał słuchać swoich doświadczonych oficerów, samemu przejmując inicjatywę. Nie słuchał ostrzeżeń generała Haldera o niebezpieczeństwie gromadzenia wszystkich sił pod Stalingradem, co skończyło się klęską 6 Armii i utratą przewagi na froncie wschodnim.
Mole książkowe to z reguły ciche osobniki, wchłaniające sobie pomalutku stronę po stronie w zaciszu biblioteki. Wielka szkoda, że Adolf Hitler był wyjątkiem od tej reguły.
Że napisał „Mein Kampf” i wcielił myśli w niej zawarte z całą bezwzględnością i okrucieństwem.
Z drugiej strony cieszę się, że otumaniony książkowymi wizjami oderwał się od rzeczywistości, co spowodowało w końcu jego wojenną klęskę.
Z jednym wypada się z Hitlerem zgodzić, lektury nie są obojętne, a każdy fanatyk, nawet jeśli jest to fanatyk głupich książek, może być niebezpieczny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz