Człowiek, o którym dziś piszę, jest popularnym, choć właściwie nieznanym aktorem, oraz znakomitym pisarzem i wybitnym znawcą literatury. Andrzej Dobosz przeszedł do historii polskiego kina jako twórca, który nie może być jednocześnie tworzywem.
Niesamowity filozof z "Rejsu" jest, moim zdaniem, jednym z najwybitniejszych polskich felietonistów. Inteligent z Żoliborza, uczeń Jana Kotta i Leszka Kołakowskiego, wielki miłośnik literatury i XIX wieku, człowiek o nienagannych manierach i pasjonującej biografii.
Osoby ciekawe szczegółów życia Andrzeja Dobosza zapraszam do lektury jego książek: "Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia", "Generał w bibliotece", "Ogrody i śmietniki".
Ten miły i uprzejmy człowiek bywa bardzo surowy i ostry w swoich ocenach. Irytują go zwłaszcza ludzie, którzy robili nie zawsze uczciwe kariery w Polsce Ludowej, a dziś udają niewiniątka.
Obecnie przynależność do PZPR, a nawet aktywna działalność w tej partii nie jest powodem do wstydu. Dawni jej członkowie tłumaczą się swoimi przekonaniami lewicowymi. Tak komentuje ten fakt Andrzej Dobosz:
...złudzenia możliwe po roku 1956 czy 1971, nie mogły trwać długo. Jakiekolwiek były motywy ich przynależności, członkowie partii z długoletnim stażem nie mają najmniejszego prawa twierdzić, że trwali w niej z przywiązania do ideałów lewicowych."
I jeszcze jedna opinia na temat czułych na krzywdę ludzką towarzyszach z SLD:
„Otóż teza o wyjątkowej wrażliwości społecznej budzi zasadniczy sprzeciw. O każdym, kto po roku 1970, 1976 czy 13 grudnia 1981 zapisał się do PZPR lub w niej pozostał, można powiedzieć, że dał wyraz całkowitego braku wrażliwości społecznej. Niemal wszyscy wpływowi działacze SLD mają za sobą staż w PZPR z lat 1970-1989”.
Andrzej Dobosz poświęcił także parę tekstów tygodnikowi „Polityka”, którą profesor Marcin Kula nazwał „niepokornym zespołem redakcyjnym”. Zdaniem Dobosza „Polityka zawsze żywiła chęć dostosowania się do każdego etapu".
Kolejna opinia o „Polityce”: „Marcin Kula powiada, że przez wiele lat „Polityka” odgrywała dobrą i niepokorną rolę. Być „niepokornym”, a odgrywać rolę to całkiem nie to samo”.
Na koniec o „Polityce” w latach 1967-1968:
„To prawda, że Polityka wówczas zachowywała w naszych oczach daleko posuniętą wstrzemięźliwość wobec syjonistów i czeskich towarzyszy. Ale urodzonemu po latach czytelnikowi trudno byłoby dziś dopatrzyć się w tamtych numerach Polityki choćby łagodnej niezgody na to, co się wtedy działo.”
Dziś felietonistą „Polityki” jest Stanisław Tym, partner Andrzeja Dobosza z „Rejsu”.
Andrzej Dobosz udowodnił, że jest raczej twórcą, niż tworzywem.
Tymczasem Stanisław Tym znowu gra w salonowca.